Ultramaraton górski
- TataNaGigancie
- 3 godziny temu
- 2 minut(y) czytania
Już kilka razy na tej stronie zachęcałem Was do uprawiania sportu. Jakikolwiek by on nie był, warto jakąś dyscyplinę uprawiać. Niezależnie od tego czy jest to sport amatorski, czy zawodowy, uczy on nas bardzo ważnej rzeczy - dyscypliny. Jeśli chcemy osiągnąć dobre wyniki, albo zrealizować jakiś znaczący cel sportowy, to dyscyplina prowadzi nas do zakładanego rezultatu. Jak wiecie, ja trochę biegam. Ostatnio moje jednostki treningowe może nie były zbyt duże, ale założyłem sobie zrealizowanie ambitnego celu - ambitnego jak na mnie :-)
I zrobiłem to!
Bieg Jaskiniowego Niedźwiedzia
Tak nazywa się ultramaraton, w którym wziąłem udział. Porwałem się trochę na szaleńczy cel, bo przecież nigdy nie biegałem w górach. W ubiegłym roku przebiegłem Maraton Warszawski oraz kilka razy w tygodniu biegam dłuższe dystanse. Jednak nigdy nie biegałem w górach, gdzie jest raz z górki, a raz pod górkę. :-)
Przebiegłem cały dystans, 51 kilometrów, w czasie 9 godzin i 27 minut. Nie walczyłem o czas, ale o przebiegnięcie tego dystansu.
To był bardzo trudny czas. Długa trasa, duże i długie wzniesienia, kamienista trasa, błoto, oraz bardzo dokuczliwe skurcze w mięśniach. Pomimo tego wszystkiego ani przez chwilę nie pomyślałem, aby zejść z trasy. Jestem z siebie dumny. Udowodniłem sobie, że mam bardzo silną głowę i że jeszcze daleko do mojej granicy. Dlatego też, następne cele biegowe będą jeszcze bardziej ambitne.
Nie piszę tego, aby się pochwalić.
Piszę to po to, aby pokazać Wam moją radość i dumę z osiągnięcia tego celu. Wiem, że jest to etap negatywnych emocjo do mnie i że nie mam szans na przekonanie Was do tego co mówię, ale może kiedyś, jak już więcej doświadczycie prawdziwego dorosłego życia, to może ten wpis w jakiś sposób zainspiruje Was do postawienia sobie ambitnego celu. I do konsekwentnego realizowania marzeń.
Kocham Was!


