top of page

Adam, dziś podniosłeś rękę na ojca

  • TataNaGigancie
  • 26 lip
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 27 lip

Smutny to dzień. Zajebiście smutny. Myślę, że dla Ciebie jest nawet bardziej smutny niż dla mnie. Dziś, kiedy to piszę, tego na pewno nie potwierdzisz, ale może, gdy to czytasz, to już dopadło Cię to uczucie. Jest 23:11. Minęło około 2,5 godziny, odkąd mnie pobiłeś. Może nie uderzyłeś mnie pięścią w twarz, może mnie nie kopnąłeś, ale to, co zrobiłeś, to prawdziwe pobicie. Siedziałem w fotelu, gdy podszedłeś do mnie, wzburzony, i chwyciłeś mnie za ubranie i za ramiona, uderzyłeś mnie w prawy bark i, szarpiąc mnie z całych sił, wyrzuciłeś mnie z fotela, salonu, a potem z domu. Zosia była tuż obok. Smutny to dzień.




Nie chę tego zapomnieć


Dlatego chcę to opisać. 26 lipca 2026, imieniny Anny. Dzień dla mnie szczególny, bo tego dnia, moja babcia Ania z Dąbrowy zawsze jednoczyła całą rodzinę wokół siebie.


Adam, hronologia zdarzenia wyglądała tak:


12:55 - zadzwoniłeś do mnie i pytałeś, o której przyjadę, bo chciałbyś coś zjeść. Odpowiedziałem, że będę około 19:00 i że planowałem przywieźć Tobie i Zosi "sushi burgery" na kolację, ale obiad musicie sobie ogarnąć sami.


13:18 - zadzwoniłeś w sprawie pieniędzy. Poprosiłeś aby zrobić Ci blik'a na 30 zł bo musisz pójść do Żabki po makaron na obiad. Zgodziłem się i natychmiast zrobiłem blik'a


16:40 - zadzwoniłeś, żebym zamówił Ci Ubera z domu do Camp4. Najpierw się nie zgodziłem, bo Uber jest drogi, i powiedziałem, żebyś pojechał autobusem. Narzekałeś i powiedziałeś, że Uber będzie lepszy, bo szybciej dojedziesz, zmęczysz się na ściance i zdążysz być o 19:00 w domu, bo chcesz zjeść ciepłego burgera. Zgodziłem się i zamówiłem Ci tego Ubera.


18:04 - zadzwoniłeś, żeby sprawdzić, czy na pewno będę o 19:00 i czy masz jeszcze czas na wspinanie.


18:48 - zadzwoniłeś, żeby zapytać, czy nie mógłbym zabrać Cię z Camp4. Powiedziałem, że to nie po drodze, ale zgodziłem się przyjechać po Ciebie. Powiedziałem, że będziesz musiał poczekać ponad pół godziny.


19:07 - zapłaciłem i odebrałem Sush Burger'y i pojechałem po Ciebie.


19:23 - zadzwoniłem i powiedziałem, że czekam na Ciebie pod Camp4


19:24 - wsiadłeś do mojego auta. Przywitałeś się z Teosiem i wziąłeś go na kolana. Zaczęliśmy rozmawiać. Rozmowa na początku dotyczyła wspinaczki. Po kilku minutach zaproponowałem Ci wyjazd w góry na trzydniowy kurs wspinaczkowy w terminie 8-10 sierpnia. Odpowiedziałeś, że wtedy są urodziny twojego kolegi i że nie pojedziesz na kurs. Zapytałem zatem: „Co z Twoim prawem jazdy?" Odpowiedziałeś z pretensją: "To ja się pytam, a zapłaciłeś?" Odpowiedziałem, żebyś nie mówił do mnie w tym tonie, oraz przypomniałem Ci, że pieniądze poszły na Twój wyjazd do Barcelony.


19:42 - wchodzimy do domu i dzwonię do Zosi. Proszę, aby zeszła do salonu, bo przywieźliśmy jedzenie. Zosia przyszła.

Teraz już nie mam dokładnego rozkładu zdarzeń w czasie, ale wydarzyło się to.

  • Zobaczyłeś, że są 3 burgery i z pretensją zapytałeś, czy muszę z Wami jeść. Odpowiedziałem, że nie muszę, ale chcę i będę jadł. Byłeś z tego powodu bardzo niezadowolony, ale jednak usiadłeś do stołu, przy którym ja już siedziałem. Jedliśmy wspólnie.

  • Po zjedzeniu powiedziałeś do mnie: „To możesz już iść." Odpowiedziałem, że nie mam zamiaru jeszcze wychodzić, bo chcę trochę spędzić z Wami czasu.

  • Usiadłem we wspomnianym już wcześniej fotelu.

  • Ty cały czas powtarzałeś, żebym wyszedł. Ja odmawiałem. Więc używałeś coraz gorszych słów:

    • "głupi jesteś czy co"

    • "wypierdalaj stąd"

    • "wynoś się"

    • "najlepiej to się zabij"

    • "nikt Cię tu nie chce"

  • Powiedziałem, że "może Zosia chce, abym tu był, więc mnie nie wyganiaj". Zapytałeś Zosię o to. Zosia powiedziała to samo, co Ty, czyli nie chce, żebym był w domu. Poprosiłem, aby mówiła prawdę tak, jak czuje, aby nie ulegała Twoim naciskom emocjonalnym. W odpowiedzi potwierdziła to, co wcześniej.

  • Dalej puszczałeś swoją wiązankę w moją stronę.

  • Odpowiadałem podniesionym głosem, żebyś do mnie tak nie mówił. Odmawiałem, mówiąc, że mam prawo przebywać w tym domu, bo jestem tu zameldowany. To oczywiście jeszcze bardziej uruchamiało ciebie.

  • Powiedziałem, że mówisz do mnie straszne rzeczy, więc będę to nagrywał, aby inni mieli okazję zobaczyć, co mówisz do ojca. Zamilkłeś.

  • Skoro milczałeś, to ja mówiłem. Wydawało mi się, że mówię coś pozytywnego. O tym, że każdy popełnia błędy, o tym, że Was kocham, o tym, że za Wami tęsknię, że czasami musimy podjąć trudne decyzje, które mogą skrzywdzić innych, i o tym, że Ty w swoim życiu na pewno też takie będziesz musiał podejmować. O tym, że się nie zabiję, bo kocham swoje życie.

  • Zosia poprosiła, abym przestał nagrywać. Odpowiedziałem, że niczego nie nagrywam, że tylko tak powiedziałem, żeby zobaczyć, czy Adam wciąż będzie mówił do mnie takie okropne rzeczy.

  • Potem to już wstałeś i podszedłeś do mnie i zrobiłeś to, co opisałem na początku.



 
 
bottom of page