Zosiu, czyżby to jutro?
- TataNaGigancie
- 23 lip
- 1 minut(y) czytania
Po burzy zawsze świeci słońce. Burza to czas nagłych zmian w pogodzie gdzie niebo próbuje połączyć się z Ziemią i przesłać trochę energii do zaspanej, zardzewiałej planety. Taka burza była dziś w Józefosławiu. Podczas tej burzy wymieniliście się piorunującymi słowami na "k" i na "ch" i zapewne na się wiele więcej "liter" :-)
A tak dosłownie, to Ty i mama pokłóciłyście się o przysłowiową pietruszkę, choć "pietruszka" wyglądała dość poważnie. Skutek jednak był taki, że pojechałem do Józefosławia szukać ciebie po 23:00, bo postanowiłaś "wyjść" z domu" ;-) Mama jeździła po wsi i nie mogła Cię znaleźć, ja dojechałem do Lasu Kabackiego myśląc, że może gdzieś w pobliżu tego lasu Ciebie znajdę. No ale Twoja fantazja przebiła lęk rodziców - znalazłaś się w toalecie w domu :D
Proszę, nie wymięknij!
Gdy dotarłem do domu to byłaś już w łóżku i ... nie wygoniłaś mnie ze swojego pokoju :-) Nawet nie wiesz, jakie to zajebiste uczucie! Móc wejść do pokoju córki i nie usłyszeć "wyjdź stąd" - bezcenne! Kiedyś to zrozumiesz, ale pewnie dopiero jak sama będziesz już mamą i będzieś miała szesnastolatkę w domu :-)
Pewnie się nie upiję ze szczęścia, ale jakoś będę musiał to uczcić. Jeśli jutro rzeczywiście do mnie przyjedziesz i rzeczywiście zostaniesz na noc, to chyba będzie to najpiękniejszy dzień w moim życiu!
Może nie będzie tak źle z Twoją "aklimatyzacją", Teoś już czuje sie swobodnie :-)

Adam, Zosia, kocham Was!


